Obecność jonów ujemnych jest przyjazną człowiekowi częścią jonizacji. Trzeba jednak uczciwie zwrócić uwagę, że przekonanie takie u większości propagatorów jest bardziej wynikiem powielania opinii, niż wyrażania autorytatywnego poglądu. Podobnie jest z przekonaniem, że proste jonizatory powietrza przywracają naturalny i korzystny bilans jonów. Wynika to być może z faktu, że z punktu widzenia komercyjnej sprzedaży wspomnianych urządzeń, głębsze informacje nie są na ogół potrzebne potencjalnemu Nabywcy. Ciekawe, że efektem pracy firm wnikliwie podchodzących do tematu zdrowego powietrza były nieraz urządzenia wytwarzające aerojony obu znaków, choć nie były pozbawione wad takich jak uboczna minimalna produkcja ozonu i tlenków azotu. Rzetelna wiedza w temacie, którego problematykę pragniemy przybliżyć, zachęcając tym samym do poznania naszego produktu, prowadzi do przekonania iż wpływ aerojonizacji na zdrowie wciąż jest kwestią otwartą. Przykładowo, większość reklamówek dotyczących jonizacji powietrza, prezentowanych chociażby w Internecie, nie wspomina o raportach z których od początku jasno wynikało, że zmniejszenie różnych dolegliwości i związana z tym poprawa samopoczucia u niektórych ludzi nie następowały, a większość optymistycznych wyników badań wysuwanych przez takie autorytety jak Krueger i Sulman zostało zanegowanych przez pozostałych znanych badaczy, takich jak Kröling, Reiter i Martinac.

Warto wspomnieć o tym z dwóch powodów:

Po pierwsze, nabywcy prostych urządzeń jonizujących spotykają się często z rozczarowaniem, co przekłada się na brak skutecznej rekomendacji nie tylko samych urządzeń, ale – co gorsza – dezinformację co do wartości ujemnych jonów w otoczeniu.
Po drugie, wszelkie badania przeprowadzano pod kątem tzw. lekkich jonów powietrza, które były wytwarzane za pomocą wyładowania koronowego. Na tej zasadzie działają niemal wszystkie tanie jonizatory powietrza dostępne dziś na rynku (jonizator ostrzowy). Tymczasem niektórzy badacze, już w początkach badań nad jonizacją powietrza sugerowali, że należałoby poświęcić uwagę dużym, ciężkim jonom, występującym w przyrodzie (fachową publikacją szeroko i obiektywnie omawiającą w języku polskim dorobek światowych badań nad wpływem jonizacji jest “Jonizacja Powietrza W Środowisku Życia I Pracy” wydana przez Centralny Instytut Ochrony Pracy, Z.J. Grabarczyk).

Część sugestii wysuwanych w temacie zawiera informację, że jony cięższe mogą znacznie głębiej wniknąć do dróg oddechowych i z łatwością wywołać wszelkie pożądane reakcje, przypisywane, poniekąd na wyrost jonom lekkim.

Zasadność tych uwag może potwierdzać lepsze samopoczucie ludzi w okolicach, gdzie tworzą się duże, ciężkie jony, przede wszystkim w procesie rozbijania wody (jony Plasmacluster). Wielu ludzi odczuwa orzeźwienie wdychając powietrze blisko wybrzeża lub fontanny. Nie jest to związane jedynie z odczuwaniem wilgoci, bowiem uczucie takie następuje nawet w okolicach wzmożonej wilgotności względnej powietrza.


Aerojony w takich miejscach tworzą się głównie wskutek rozrywania cząsteczek wody. Zachodzi tu proces określany jako efekt Lenarda, zgodnie z którym podczas rozrywania kropelek wody mniejsza z rozerwanych części ładuje się ujemnie. Mniejsze kropelki dyfundują na większą odległość, tworząc przestrzenną przewagę ładunku ujemnego. Ze względu na duże rozmiary i niewielki ładunek, te naturalne hydrojony nie posiadają dużych energii. W efekcie Lenarda powstają również duże krople ze sporym ładunkiem, ale statystycznie największe szanse na długi czas życia mają niewidzialne krople o optymalnym stosunku wielkości do ładunku. W obecności pola elektrycznego są prawie zupełnie obojętne. Oznacza to, że pole elektryczne nie nadaje im kierunku (nie na poziomie znaczącym). Aerojony lekkie, również te wytwarzane sztucznie na drodze wyładowania elektrycznego, mają dokładnie odwrotne parametry. Ze względu na swoją ruchliwość nie docierają do płuc, lecz są dezaktywowane w kontakcie ze ściankami górnych dróg oddechowych.

Jony o niskiej energii, a więc jony o dużej masie i małym ładunku, tzw. jony ciężkie, mają w powietrzu nieporównywalnie mniejsze prędkości niż jony powstające w popularnych jonizatorach. Ich ruch wynika w zasadzie wyłącznie z zawirowań powietrza, nie zaś z oddziaływania elektrostatycznego. Oznacza to, że naprawdę duży jon ujemny, jeśli jego ładunek jest niewielki, może utrzymywać się bardzo długo w powietrzu. Transport takiego aerojonu głęboko do pęcherzyków płucnych, gdzie następuje zdeponowanie ładunku, nie stanowi żadnego problemu.

Ten rodzaj jonów bezpośrednio można wytworzyć wprowadzając do powietrza elektrony, których energia kinetyczna znajduje się poniżej progu jonizacji. Nie jest to możliwe przy zastosowaniu wyładowania koronowego, jak to ma miejsce w popularnych jonizatorach, gdyż warunkiem istnienia tego wyładowania jest przekroczenie tej wielkości.

     

Potrzebne jest urządzenie zdolne uwolnić do powietrza elektrony o możliwie najniższej energii tak, aby nie następował proces jonizacji zderzeniowej, natomiast same elektrony poprzez odpowiednio ukształtowane pole elektryczne mogły zostać odchylone w stronę cząsteczek powietrza, przez które zostaną wychwycone. Zaletą braku jonizacji zderzeniowej są wciąż niskie energie kinetyczne jonów pierwotnych, do których szybko dołączają kolejne dipole H2O, formując duże klastry (jony Plasmacluster).
Ponieważ w powietrzu zawsze istnieje pewna koncentracja pary wodnej, uwolnienie elektronów o niskiej energii sprzyja tworzeniu czystych jonów ujemnych, podobnych do tych, jakie tworzą się w obfitości przy naturalnych spadach wody i morskich wybrzeżach.